Ostatnio w klubie bywało tak, że ciężko było wybrać grę, w którą wszyscy zagraliby z entuzjazmem. Padały te same propozycje, tak samo odrzucane przez innych. A wiele gier leży na półkach i nie były wyciągane na stół od dawna. Wpadliśmy zatem z Grześkiem na przewrotny pomysł. Minimum raz na spotkanie wyciągniemy z półki grę, w którą zagramy bez względu na to czy wszyscy będą chcieli w nią z wielką chęcią zagrać. Potem możemy wrócić  do sprawdzonych tematów, albo spróbować zagrać w kolejną grę z tej samej półki. Jacek podchwycił pomysł i gdy wybraliśmy półkę na stół trafiło coś w co dawno nie graliśmy. Podczas rozgrywki dopracowaliśmy założenia.

Zaczynamy od górnej półki. Gramy w minimum jedną grę z tej półki na każdym spotkaniu. Za każdym razem inna gra. Gdy każda z naszych planszówek na danej półce będzie już zadowolona przechodzimy na kolejną półkę. Ewentualnie opuszczamy gry wyłącznie dwuosobowe. Ale do nich wrócimy w bardziej sprzyjającej konfiguracji osobowej. Staramy się  w ten sposób zagrać w każdą grę, która mamy w klubie.

I w niedzielę udało nam się zaliczyć z górnej półki: El Grande, Goa, Dominion, Jenga, Robale. Tak, zdajemy sobie sprawę, że w Dominiona gramy często, ale też leżał na górnej półce.

A na zdjęciu jedna z najstarszych gier planszowych w historii. Ten egzemplarz pradawnego wyścigu znajduje się w British Museum w Londynie.

Reklamy