W sobotę i niedzielę było tłoczno. Odwiedzili nas nowi, młodzi fani planszówek. Miejmy nadzieje, że zostaną z nami na dłużej. A było tak tłoczno, że w niedzielę równocześnie graliśmy w 3 gry. Rzadko spotykana ostatnio rzecz w klubie.

Kolejna ciekawostka to brak problemów z wyborem gry. Byli chętni gracze na Jengę,  Galaxy Truckera i nawet na Brassa.

Ostatnie warte wzmianki niespotykane wydarzenie w ten weekend to trafienie  na stół ulubionej gry Grześka. Od dawna już zamierzałem z nim w nią zagrać. I przed tym weekendem przypomniałem sobie reguły „War of the Ring”. Część wydarzeń potoczyła się jak w książce a część zdecydowanie nie. Bardzo szybko padło Lorien, w tym czasie Gandalf odłączył się od drużyny i w lesie Fangorn przywdział białe szaty. Z pomocą Entów zabił Sarumana. Drużyna przedarła się do Minas Tirith przez Morię bez większych problemów. Zastępy Saurona oblegały kolejne miasta i twierdze wolnych ludzi. Gdy Rohan i Gondor padły i wydawało się, że nic nie zatrzyma już mrocznego lorda, cała drużyna pod przewodnictwem Aragorna zniszczyła pierścień.

PS. Mail klubowy działa ponownie.

Leon

Reklamy