W ostatnihobb weekend w klubie ponownie było tłoczno. Cieszy tak duża liczba grających zarówno w sobotę jak i niedzielę. 14 rozgrywek w 12 gier. Akcja gramy w różne planszówki przynosi rezultaty.

Z okazji premiery nowego Hobbita (rzecz jasna w Nowej Zelandii, bo w Polsce musimy czekać jeszcze prawie miesiąc), Grzesiek i ja ponownie zagraliśmy w War of the Ring. Tym razem po przeciwnych stronach barykady. I tym razem było kompletnie inaczej, niż opowiedział to Tolkien. Padło Lorien, Rivendell, a nawet Shire. Od drużyny odłączyli się tylko Gandalf i Aragorn (który odwiedził wszystkie królestwa i zachęcał do wojny). Wolni ludzie podbili Morannon i Morię, ale korsarze się sprawili i Saruman triumfował.

W najbliższy weekend ma się pojawić Marchewa ze swoimi nowymi planszówkowymi nabytkami. Muszkieterzy i Marsjanie. Będzie ciekawie. Reguły już przeczytane.

Leon

Reklamy